Wszystkiemu winna jest
Mikaglo :) Tak, tak! Najpierw origami modułowe, a teraz filc. Jakoś wcześniej nie interesowałam się żadną techniką, wymagającą użycia igły i nitki, ale podglądając jej superowe prace, przyszła mi nagle ochota na małego filcaczka.
Pierwszą myślą była mała zielona żabcia. Szukając jednak w sieci jakiegoś szablonu i podpowiedzi jak się za ten cały filc zabrać, natrafiłam na taki
FILMIK i od razu zmieniłam zdanie - na pierwszy ogień poszła sowa.
Ostatni kontakt z szyciem miałam chyba w podstawówce, a trzeba przyznać, że było to już dobrych kilka lat temu. No dobra, kilkanaście...Albo nawet ponad dwadzieścia? Normalnie nie wierzę :D
Szczerze mówiąc nie byłam przekonana czy pokazywać mojego małego filcusia tutaj na blogu, bo idealny to on nie jest ;) Ale wpadło mi w oko wyzwanie szyciowe w
Art - piaskownicy i pomyślałam dlaczego by nie? Wprawdzie wiele zgłoszonych tam prac to pełna profeska i w ogóle, ale dla mnie sówka jest the best, bo naprawdę jestem z niej dumna. I najważniejsze, że Córci też się podoba, normalnie miałam problem z ostatnim szwem, bo mała już mi ją wyrywała z rąk, musiałam uważać żeby nie dziabnąć jej igłą ;)
Na koniec powiem, że sówcia z pewnością nie jest ostatnia i doczeka się jakiegoś ptasiego lub nieptasiego towarzystwa.
Korzystając z ładnej pogody, filcaczek załapał się na dwie sesje zdjęciowe - poranną oraz w promieniach zachodzącego słońca :)
Najpierw dwa zdjęcia w prawie naturalnym środowisku, tj. na drzewie :)
Teraz odrobinę romantyzmu wśród stokrotek :)
Ooo... sówka ma oko! Normalnie szok! ;)
Tutaj przy okazji widać najlepszego towarzysza zabaw mojej kochanej Córci w ostatnim czasie, tj. granatowe spodenki :D Zakłada sobie łobuz jedną nogawkę na nogę i już. Z początku trzymała po prostu gaciory w rękach, ale widać uznała, że wygodniej będzie mając obie dłonie wolne ;)
Moja, moja... Gdyby ktoś nie zauważył, sówka jest przytulana "lewym podbródkiem" ;)
Druga część sesji - w promieniach zachodzącego słońca.
I jeszcze oficjalne zgłoszenie do wyzwania:
Na tym blogu jeszcze tego nie robiłam, więc przypominam o moim candy :)
Pozdrawiam serdecznie!
Jania