piątek, 19 maja 2017

Sówka z filcu

Wszystkiemu winna jest Mikaglo :) Tak, tak! Najpierw origami modułowe, a teraz filc. Jakoś wcześniej nie interesowałam się żadną techniką, wymagającą użycia igły i nitki, ale podglądając jej superowe prace, przyszła mi nagle ochota na małego filcaczka.

Pierwszą myślą była mała zielona żabcia. Szukając jednak w sieci jakiegoś szablonu i podpowiedzi jak się za ten cały filc zabrać, natrafiłam na taki FILMIK i od razu zmieniłam zdanie - na pierwszy ogień poszła sowa.
Ostatni kontakt z szyciem miałam chyba w podstawówce, a trzeba przyznać, że było to już dobrych kilka lat temu. No dobra, kilkanaście...Albo nawet ponad dwadzieścia? Normalnie nie wierzę :D

Szczerze mówiąc nie byłam przekonana czy pokazywać mojego małego filcusia tutaj na blogu, bo idealny to on nie jest ;) Ale wpadło mi w oko wyzwanie szyciowe w Art - piaskownicy i pomyślałam dlaczego by nie? Wprawdzie wiele zgłoszonych tam prac to pełna profeska i w ogóle, ale dla mnie sówka jest the best, bo naprawdę jestem z niej dumna. I najważniejsze, że Córci też się podoba, normalnie miałam problem z ostatnim szwem, bo mała już mi ją wyrywała z rąk, musiałam uważać żeby nie dziabnąć jej igłą ;)

Na koniec powiem, że sówcia z pewnością nie jest ostatnia i doczeka się jakiegoś ptasiego lub nieptasiego towarzystwa.

Korzystając z ładnej pogody, filcaczek załapał się na dwie sesje zdjęciowe - poranną oraz w promieniach zachodzącego słońca :)

Najpierw dwa zdjęcia w prawie naturalnym środowisku, tj. na drzewie :)


Teraz odrobinę romantyzmu wśród stokrotek :)


Ooo... sówka ma oko! Normalnie szok! ;) 
Tutaj przy okazji widać najlepszego towarzysza zabaw mojej kochanej Córci w ostatnim czasie, tj. granatowe spodenki :D Zakłada sobie łobuz jedną nogawkę na nogę i już. Z początku trzymała po prostu gaciory w rękach, ale widać uznała, że wygodniej będzie mając obie dłonie wolne ;)


Moja, moja... Gdyby ktoś nie zauważył, sówka jest przytulana "lewym podbródkiem" ;)


Druga część sesji - w promieniach zachodzącego słońca.



I jeszcze oficjalne zgłoszenie do wyzwania:

http://art-piaskownica.blogspot.com/2017/04/techniki-szycie-edycja-sponsorowana.html


Na tym blogu jeszcze tego nie robiłam, więc przypominam o moim candy :)

http://janiaka.blogspot.com/2017/04/zapraszam-na-moje-pierwsze-candy.html

Pozdrawiam serdecznie!
Jania

sobota, 6 maja 2017

Marta w obiektywie - tydzień 11 i 12

I znów zdjęcia Marty poszły poniekąd w odstawkę. Sama nie wiem jak się to dzieje ;)

11. Pierwszy dzień z okularkami. Poprzedniego dnia, po przywiezieniu ich od optyka, była istna histeria. NIE i koniec, nie założy ich. My już pełnie przerażenie, bo jak to tak? Okulista każe nosić, bo inaczej zabiegi potrzebne będą i inne niemiłe rzeczy. A tutaj niespodzianka. Kolejnego dnia ubieramy się na spacer, Marcie okulary na nos i nic, zero protestów :) Oczywiście bywa różnie z chęcią ich zakładania, czasem musimy trochę powalczyć i się udaje, czasem zakłada chętnie sama, a nieraz jest niestety stanowczy sprzeciw i wtedy musimy skapitulować bo co, nie powiążemy jej przecież... Ale ogólnie jest dobrze, a to najważniejsze :)



12. A tutaj znów mała ciekawska ogrodniczka. Wszystko jej się podoba u dziadków w ogrodzie, ale największą frajdę sprawia zabawa białymi kamyczkami. Czasem zdarzy jej się w zachwycie nawet skosztować jednego czy drugiego, ale strażnik matka czuwa!



Pozdrawiam serdecznie,
Janka

czwartek, 20 kwietnia 2017

Gazetowy recycling

Jakiś czas temu, buszując po sieci, natknęłam się na krótki kurs o tym, jak zrobić miseczkę z gazety. W zasadzie opis dotyczył miseczki z papieru, np. śniadaniowego, ale przecież nic nie stało na przeszkodzie, aby wykorzystać do tego stare gazety.
Pomysł zapadł mi w pamięć i pewnie tam by pozostał, gdyby nie nowe wyzwanie w Art-piaskownicy, polegające na kreatywnym wykorzystaniu właśnie gazet. Nie jest to wprawdzie nic spektakularnego, ale jak najbardziej podpada pod gazetowy eko art :)

Oto co mi wyszło :)



Myślę, że to całkiem ciekawy i tani sposób na wykorzystanie starych gazet, więc postanowiłam w kilku krokach przedstawić poszczególne etapy powstawania takiej miseczki. Nie będzie to standardowy tutorial, po prostu krótko opiszę jak doszłam do efektu końcowego, może komuś się przyda :)
Zdjęcia nie będą szczególnie artystyczne, ale widać wszystko to, co potrzebne.


1. W pierwszej kolejności podarłam kilka arkuszy najzwyklejszej gazety na mniejsze i większe fragmenty, które następnie przez ok. godzinę moczyłam w misce z wodą.



2. W czasie, gdy gazeta zażywała kąpieli, zabrałam się za przygotowanie kleju z wody i mąki ziemniaczanej. Nie podam tutaj przepisu, bo coś mi nie wyszło, trochę się z tym namęczyłam, a efekt mizerny. Chyba po prostu źle doczytałam proporcje. Ale przepisów w sieci na taki klej jest multum, więc w razie czego każdy sobie znajdzie coś dla siebie ;)
Mój klej miał konsystencję gęstego kisielu. Zdecydowanie za gęstego, ale mimo wszystko spełnił swoje zadanie.



3. Kolejnym krokiem było przyklejanie namoczonych kawałków gazety na wcześniej wybraną miskę. U mnie była to zwykła metalowa miska kuchenna.
Pierwszą warstwę ułożyłam bezpośrednio na powierzchni miski, zaś pomiędzy kolejnymi nakładałam już klej. Sumarycznie umieściłam około dziesięciu warstw.




4. Oklejoną w ten sposób miskę odłożyłam na dobę w okolicy grzejnika, aby wszystko wyschło i całość ładnie się połączyła. Po tym czasie bez problemu udało mi się zdjąć powstałą papierową miseczkę z oryginalnego naczynia. Brzegi były trochę nierówne i poszarpane, więc wyrównałam nożyczkami.



5. Aby całość prezentowała się bardziej dekoracyjnie, zewnętrzną stronę miseczki okleiłam papierową serwetką. Użyłam do tego jedynie jednej zadrukowanej warstwy, zupełnie jak w decoupage, oraz wikolu. Nie wiem czy klej z mąki ziemniaczanej tutaj również by się sprawdził, wolałam nie ryzykować.
Środka na razie nie wykończyłam, bo nie wiem czy faktycznie będzie to potrzebne, muszę się jeszcze zastanowić.
Ostatnim krokiem było polakierowanie całości, co wszystko utrwaliło i dodało pewnego szlifu, że tak powiem :)




6. Wewnątrz miseczki umieściłam tymczasowo trzy arkusze filcu w różnych kolorach, których kolejność mogę zmienić w zależności od aktualnej potrzeby.


7. I na koniec jeszcze raz kilka zdjęć gotowej miseczki.
Trzeba przyznać, że jest to niezły pomysł na wykorzystanie starych gazet, prawda? :)






A teraz nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko oficjalne zgłosić moją miseczkę do wspomnianego wcześniej wyzwania Art-piaskownicy, co też niniejszym czynię.

http://art-piaskownica.blogspot.com/2017/04/eko-art-gazeta.html


Pozdrawiam serdecznie,
Janka

wtorek, 18 kwietnia 2017

Marta w obiektywie - tydzień 9 i 10

Udało mi się nieco przyspieszyć i dotarłam już do początku marca. Taki tyci sukces ;)

9. Weekend po tłustym czwartku. Z okazji pączkowego święta moja mama uszczęśliwiła nas wszystkich domowymi wypiekami. Marta nie wykazywała absolutnie żadnej ochoty nawet na spróbowanie pączków, co w sumie nawet nas cieszyło, bo po co ma jeść już coś takiego. Jednak na sam koniec dnia, gdy słodkości zostało już jak na lekarstwo, naszej dzidziuni przyszła ochota na dziabnięcie czegoś przed snem. I przepadła, mamy teraz kolejnego amatora pączków. Nie pozostało nam więc nic innego, jak tylko zostawić jej to, co zostało, a ona dzielnie z tym walczyła przez następne kilka dni ;)  Rzecz jasna nie zjadała całych pączuciów, raczej cały czas kosztowała, ale robiła to naprawdę uroczo. A jak widać na zdjęciu poniżej, czasem jeden pączek w danym momencie to za mało i trzeba sięgnąć po drugi ;)


10. Marta - ogrodniczka sprawdza stan krzewów po zimie. Z delikatnego uśmiechu można wywnioskować, że ocena wypadła raczej pozytywnie ;)
Jest bardzo wczesna wiosna, wszystkie dzieciaki latają w czapkach, a Marta indywidualistka nie, bo czapka jest be! Ewentualnie opaska, ale najlepiej nic ;)


Pozdrawiam serdecznie,
Jania

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wielkanocnie

Jakiś czas temu zauroczyła mnie nowa technika, tj. origami modułowe. Moim guru w tym temacie jest Mikaglo, której prace zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłam sama spróbować konstrukcji z papierowych trójkącików.
Wiadoma sprawa, że moje wytworki nie prezentują się tak perfekcyjnie, ale podobno praktyka czyni mistrza, więc działam dalej.

Na pierwszy rzut poszły tyci kurczaczki oraz koszyczek według kursu Mikaglo. Fajnie, że dziewczyna dzieli się z innymi swoimi umiejętnościami, prawda? :)
Kupiłam nieco kolorowych papierów, już składam kolejne moduły, więc tego typu prac powinno pojawić się w najbliższym czasie trochę więcej :)

Chciałam zrobić zdjęcia na trawie, bo wymyśliłam sobie, że zarówno kurczaczki jak i koszyczek fajnie się tam wpasują, ale jak widać na ostatnim zdjęciu, wkomponowały się aż za dobrze ;)





Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych Świąt Wielkanocnych!
Jania

środa, 12 kwietnia 2017

Marta w obiektywie - tydzień 7 i 8

7 marca pisałam, że chcę przyspieszyć z publikacją zdjęć Marty. Od tego czasu minął ponad miesiąc, 2017 rok ma już za sobą 15 weekendów, a ja jestem w lesie z tym tematem.
Może teraz faktycznie przyspieszę i wyjdę na prostą albo chociaż zmniejszę zaległości? Haha, zobaczymy ;)

7. Jeden ryżyk, dwa ryżyki, trzy ryżyki... Chyba nigdy nie skończę liczyć tych ziarenek! Ciekawe, kto mi to tutaj tak nabałaganił? Jak zwykle wszystko na głowie biednego dziecka :)



8. Impreza taneczna, a moje dziecko zamiast się bawić na parkiecie, wybiera ulubione kartoniki. Miała jedną z niewielu kazji w swoim dotychczasowym życiu, aby tańczyć przy muzyce na żywo, a panna siedzi na podłodze. Widocznie woli gibać się w domu, słuchając radia ;)
A do zdjęcia załapał się także "kawałek" babci ;)


Pozdrawiam serdecznie,
Janka

czwartek, 30 marca 2017

Przybornik małego okularnika

Od niedawna nasze biedne Marciątko musi nosić okularki. Ani ja, ani mój mąż nie mamy problemów ze wzrokiem, dlatego kwestia okulistów, optyków, szkieł, oprawek i wszystkich innych akcesoriów z tym związanych do dla nas czarna magia. Powili, ale się uczymy ;)

A żeby etui, ściereczki i inne takie nie walały się po całym domu, trzeba było jakoś to zorganizować. Całkiem fajnie sprawdziło się zwykłe pudełeczko po jakichś darmowych próbkach dzieciowego jedzenia. Stało sobie takie zwykłe, nieozdobione, aż w końcu się nad nim zlitowałam i dostało nowe wdzianko.

Fajnie się złożyło, że w Art - piaskownicy akurat ogłoszono wyzwanie idealnie współgrające z moim zamysłem, dlatego z przyjemnością mogę się do niego zgłosić.

Mój przybornik małego okularnika to w zasadzie pewnego rodzaju kompromis. Bo niby to pudełko dla Marty, ale tak naprawdę dla nas dorosłych, bo to głównie my z niego korzystamy (w zakresie Martowych okularków rzecz jasna). Dlatego nie jest typowo dzieciowe. Nie dodawałam jednak również wielu ozdobników, bo mimo wszystko pudło nieraz trafia w małe niszczycielskie łapcie :)

Zdjęcia są marne. Nie umiem zrobić porządnych w domu i już. Na zewnątrz wychodzą jeszcze w miarę, a we wnętrzach do niczego...

Tak prezentuje się pudełko w nowym wdzianku:





A tak wyglądało oryginalnie:


I jeszcze środek - tutaj widać co zawiera przybornik w wersji podstawowej ;)



A na koniec banerek do wyzwania Art piaskownicy

http://art-piaskownica.blogspot.com/2017/03/eko-art-pudeko.html

Pozdrawiam serdecznie!
Janka