Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 września 2017

Wspomnienia z wakacji

Już od pewnego czasu nie jestem uczennicą, jednak nawet teraz data pierwszy września nie wzbudza we mnie entuzjazmu. Wprawdzie do szkoły nie idę, w kalendarzu ciągle lato, zaś pogodzie nie mogę niczego zarzucić, jednak gdzieś tam z tyłu głowy tłucze się myśl "uwaga nadchodzi jesień, będzie brzydko, szaro i ponuro". Mimo wszystko tli się jeszcze nadzieja na złotą polską jesień :)

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak wracać pamięcią do miłych chwil, takich jak rodzinne wczasy nad Bałtykiem, a dokładniej w Jastrzębiej Górze. Jako że były wśród nas dwa maluchy, w tym roku postawiliśmy na leniwe spędzanie czasu, a największą aktywnością fizyczną były chyba spacery po okolicy i plaży :)
Pogoda może nie była idealna, bo wyjeżdżając nad morze życzylibyśmy sobie jednak trochę więcej ciepła i słońca, ale aż tak nie narzekaliśmy. Było zarówno bardzo zimno i wietrznie, jak i całkiem cieplutko oraz przyjemnie. Jedynym plusem pogody nieidealnej był brak tłumów na plaży ;)

Pod spodem kilka chwil uchwyconych w obiektywie przez mojego męża, stąd brak na zdjęciach jego osoby. Bo nie zostawiliśmy go w domu, żeby nie było ;)
Fotki zachodu słońca są tutaj chyba motywem przewodnim, ale chodziliśmy go podziwiać prawie codziennie, więc nie mogło tego i tutaj zabraknąć.


Zdjęcia zgłaszam do wakacyjnej FOTOgry w Art-Piaskownicy.

https://art-piaskownica.blogspot.com/2017/07/fotogra-wakacje.html


Pozdrawiam serdecznie, chociaż niestety już niewakacyjnie,
Jania

środa, 31 maja 2017

Marta w obiektywie - tydzień 13, 14 i 15

Nie wiem jak to się dzieje, ale widzę, że mam coraz mniej zdjęć Marty. Musimy wziąć się w garść i coś z tym zrobić, bo jak dalej tak pójdzie, to nie będę miała co tutaj pokazywać...

13. Niestety zdjęcia brak :(

14. Biedne chore dzieciątko. Martę dopadło przeziębienie i dla ukojenia podrażnionej skóry na nosku stosowaliśmy kojący krem. Widać dawaliśmy go za mało, bo Marciątko musiało podziałać na własną rękę i nałożyć go sobie nieco więcej i nie tylko na nosek ;)


15. Przyjemne niedzielne późne popołudnie w ogrodzie u pradziadka. O ile dobrze pamiętam jest to jeden pierwszych razów, kiedy Marta bez histerii zniosła zasłanianie oczka plasterkiem. Nadal nie jest z tym idealnie, ale zawsze mogło być gorzej ;) Szkoda, że tak małemu dziecku trudno jeszcze wytłumaczyć pewne sprawy...


Pozdrawiam serdecznie,
Janka

sobota, 6 maja 2017

Marta w obiektywie - tydzień 11 i 12

I znów zdjęcia Marty poszły poniekąd w odstawkę. Sama nie wiem jak się to dzieje ;)

11. Pierwszy dzień z okularkami. Poprzedniego dnia, po przywiezieniu ich od optyka, była istna histeria. NIE i koniec, nie założy ich. My już pełnie przerażenie, bo jak to tak? Okulista każe nosić, bo inaczej zabiegi potrzebne będą i inne niemiłe rzeczy. A tutaj niespodzianka. Kolejnego dnia ubieramy się na spacer, Marcie okulary na nos i nic, zero protestów :) Oczywiście bywa różnie z chęcią ich zakładania, czasem musimy trochę powalczyć i się udaje, czasem zakłada chętnie sama, a nieraz jest niestety stanowczy sprzeciw i wtedy musimy skapitulować bo co, nie powiążemy jej przecież... Ale ogólnie jest dobrze, a to najważniejsze :)



12. A tutaj znów mała ciekawska ogrodniczka. Wszystko jej się podoba u dziadków w ogrodzie, ale największą frajdę sprawia zabawa białymi kamyczkami. Czasem zdarzy jej się w zachwycie nawet skosztować jednego czy drugiego, ale strażnik matka czuwa!



Pozdrawiam serdecznie,
Janka

wtorek, 18 kwietnia 2017

Marta w obiektywie - tydzień 9 i 10

Udało mi się nieco przyspieszyć i dotarłam już do początku marca. Taki tyci sukces ;)

9. Weekend po tłustym czwartku. Z okazji pączkowego święta moja mama uszczęśliwiła nas wszystkich domowymi wypiekami. Marta nie wykazywała absolutnie żadnej ochoty nawet na spróbowanie pączków, co w sumie nawet nas cieszyło, bo po co ma jeść już coś takiego. Jednak na sam koniec dnia, gdy słodkości zostało już jak na lekarstwo, naszej dzidziuni przyszła ochota na dziabnięcie czegoś przed snem. I przepadła, mamy teraz kolejnego amatora pączków. Nie pozostało nam więc nic innego, jak tylko zostawić jej to, co zostało, a ona dzielnie z tym walczyła przez następne kilka dni ;)  Rzecz jasna nie zjadała całych pączuciów, raczej cały czas kosztowała, ale robiła to naprawdę uroczo. A jak widać na zdjęciu poniżej, czasem jeden pączek w danym momencie to za mało i trzeba sięgnąć po drugi ;)


10. Marta - ogrodniczka sprawdza stan krzewów po zimie. Z delikatnego uśmiechu można wywnioskować, że ocena wypadła raczej pozytywnie ;)
Jest bardzo wczesna wiosna, wszystkie dzieciaki latają w czapkach, a Marta indywidualistka nie, bo czapka jest be! Ewentualnie opaska, ale najlepiej nic ;)


Pozdrawiam serdecznie,
Jania

środa, 12 kwietnia 2017

Marta w obiektywie - tydzień 7 i 8

7 marca pisałam, że chcę przyspieszyć z publikacją zdjęć Marty. Od tego czasu minął ponad miesiąc, 2017 rok ma już za sobą 15 weekendów, a ja jestem w lesie z tym tematem.
Może teraz faktycznie przyspieszę i wyjdę na prostą albo chociaż zmniejszę zaległości? Haha, zobaczymy ;)

7. Jeden ryżyk, dwa ryżyki, trzy ryżyki... Chyba nigdy nie skończę liczyć tych ziarenek! Ciekawe, kto mi to tutaj tak nabałaganił? Jak zwykle wszystko na głowie biednego dziecka :)



8. Impreza taneczna, a moje dziecko zamiast się bawić na parkiecie, wybiera ulubione kartoniki. Miała jedną z niewielu kazji w swoim dotychczasowym życiu, aby tańczyć przy muzyce na żywo, a panna siedzi na podłodze. Widocznie woli gibać się w domu, słuchając radia ;)
A do zdjęcia załapał się także "kawałek" babci ;)


Pozdrawiam serdecznie,
Janka

środa, 8 marca 2017

Marta w obiektywie - wydanie specjalne :)

Art piaskownica zorganizowała FOTOgrę pod hasłem ZIMNO. Oczywistym skojarzeniem są klimaty zimowe, jednak ja chciałabym zaprezentować nieco inne podejście.
Motywem przewodnim moich zdjęć jest zimno prosto z kuchennej zamrażarki. To jest prawdziwe zimno, które na poziomie prawie -20°C panuje przez cały rok!

http://art-piaskownica.blogspot.com/2017/02/fotogra-zimno.html

Pierwsze zdjęcie to moja mała kuchareczka, która pomaga mamusi w kuchni. Proszę jak ładnie wyciąga sos do spaghetti. Za chwilę rozmrozi zawartość pojemnika, podgrzeje ją, następnie doda do wcześniej ugotowanego makaronu. Tak.... może za kilka lat ;)
Zdjęcie w dwóch wersjach - oryginalnej i trochę pokolorowanej.Nie mogłam się zdecydować, które bardziej mi się podoba.




Tutaj z kolei nasze Marciątko zaklina zamrażarkę, żeby zawsze była pełna jedzenia, szczególnie jej ulubionego rosołku. Nie wiem co na to specjaliści od zdrowego żywienia, ale nasze dziecko mogłoby jeść rosół kilka razy dziennie i nie nudzi jej się to ;)


Pozdrawiam serdecznie,
Janka

wtorek, 7 marca 2017

Marta w obiektywie - tydzień 5 i 6

Trochę przyspieszam z weekendowymi fotkami naszej Myszki, bo chciałabym wreszcie wyjść na prostą, tj. móc na bieżąco publikować, po każdej sobocie i niedzieli. Ciekawe co z tego wyjdzie, ale chociaż spróbuję.

5. Tatuś uchwycił Martę w trakcie zabawy, a mama biedna wykończona przez dziecko leży w tle na ziemi. Pannica wyjątkowo popatrzyła wprost w obiektyw i na moment znieruchomiała, sukces niebywały. Zazwyczaj zdjęcia w czasie zabawy są rozmazane, bo przecież nie ma czasu chociaż na moment się zatrzymać :)


6. I znów tatuś w roli fotografa. Marciątko biedne zaspane, bezpośrednio po popołudniowej drzemce w trakcie wyjazdowego weekendu do babci i dziadka. Najpierw były niemal dwie godziny szaleństwa, bo to przecież inne łóżko, inny pokój, w ogóle wszystko inne i trzeba wszystko zbadać :)
 

To by było na tyle. Zdjęcia Marty chyba nigdy nie będą już lepsze, bo ona po prostu nie ma czasu, aby dać się ładnie uchwycić w obiektywie :)

Pozdrawiam serdecznie,
Janka

sobota, 25 lutego 2017

Marta w obiektywie - tydzień 3 i 4

I to by było tyle, jeśli chodzi o systematyczność. Miałam co weekend pokazywać zdjęcia naszej małej pociechy, a tutaj co? Psinco ;) Dziś rozpoczynamy dziewiąty weekend 2017 roku, a ja publikuję zdjęcia z trzeciego i czwartego.
No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i trzeba wziąć się w garść, czyli nieco zagęścić ruchy i nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że się uda i już niedługo będę z wszystkim na bieżąco.

3. Standardowo po okołopoludniowej drzemce następuje czas na szaleństwa w łóżku. Tym razem Marta dodatkowo próbuje opanować podstawy matematyki. Ile to mam paluszków w lewej stópce? Hmm... wygląda na to, że komplet :)



4. Tym razem nieco inaczej, bo zdjęcie nie jest autorstwa mojego lub męża mego. Mieliśmy okazję wziąć udział w rodzinnej sesji zdjęciowej, wykonanej przez Dominikę Gołębniak. Na zdjęciu Marta z pradziadkiem, czyli moim dziadkiem. I nie czarujmy się, od razu widać różnicę w jakości fotografii, no nie? :)
W tym dniu niestety dziecię moje było przeziębione, ale i tak bardzo dzielnie sobie poradziło.


W chwili obecnej podoba mi się taki format zdjęć, zobaczymy jednak czy do kolejnego razu nie zmienię zdania. Muszę nieco poeksperymentować, aż będę zadowolona w 100%.

Pozdrawiam serdecznie!
Janka

piątek, 13 stycznia 2017

Marta w obiektywie - tydzień 1 i 2

Odwiedziłam ostatnio bloga Jagodzianki i spodobał mi się pomysł na cotygodniowe zdjęcie naszej Córci. Dlatego chciałabym w każdy weekend 2017 roku cyknąć jej jedną fotkę. Wydaje mi się, że po całym roku ciekawie będzie zobaczyć jak się zmieniała, bo u tak małego dziecka z pewnością różnica będzie znacząca. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to zdjęć będzie 53, bo tyle niedziel ma ten rok.
Wprawdzie mogłabym po prostu robić takie zestawienie tylko dla siebie na dysku komputera, ale znając życie szybko bym to zarzuciła. A tak jest większa szansa, że coś z tego będzie;) Przy okazji kolejna próba dla mojej systematyczności, takie moje prawdziwe wyzwanie fotograficzne.
A pomijając powyższe, myślę że będę miała z tego całkiem sporą przyjemność:)

Przyznać się muszę, że nigdy nie byłam zwolennikiem takiego odkrywania się w sieci, a już w szczególności pokazywania zdjęć, ale w sumie czemu nie, raz się żyje... A gdyby wątpliwości wróciły, w każdej chwili mogę z tym skończyć.
Nie jestem tylko na 100% pewna co Szanowny Małżonek na to powie, więc jeśli okaże się, że jest to mój ostatni post, to znaczy że zginęłam marnie ;)

1. Zdjęcie wykonane w pierwszych minutach 2017 roku. Marta dzielnie czekała aby przywitać nowy rok, co jak widać się udało. Suknia wieczorowa została już zmieniona na piżamkę, ale to szczegół. I zapewniam, że ten mętny wzrok i wzburzona fryzurka to nie wynik wypitego szampana ;)


2. Nasza mała mięsożerna Sroczka :) Rodzice dają biednemu dziecku delikatne mięsko, najlepiej gotowane, z kurczaczków które w swoim czasie biegały sobie u babci na podwórku, a Marta woli kotleciora z talerza taty!


Nie jestem do końca zadowolona ze sposobu przestawiania zdjęć, ale może coś wymyślę w kolejnych tygodniach.

Pozdrawiam serdecznie!
Janka